Trudna droga do minimalizmu – 13 rzeczy, których już nie kupuję.

Trudna droga do minimalizmu – 13 rzeczy, których już nie kupuję.

Ostatnio doszliśmy do punktu krytycznego. Ilość rzeczy w domu przy 2 osobach i 2 kotach przerosła nas i przerosła koty.

 

Zaczęliśmy czyścić rzeczy z mieszkania z różnym skutkiem, co nie jest wcale trudne, o ile Niedźwiedzia nie ma w domu
(Niedźwiedź jest trochę Hoarderem i nie chce pozbyć się swetra Hugo Bossa, na którym nawet koty nie chcą siedzieć, tak jest brzydki. A wszystko dlatego, że Niedźwiedź 10 lat temu zapłacił za niego bardzo dużo pieniędzy, co zrobić?). Wyrzucanie jest proste, najtrudniejsze jest jednak NIE KUPOWANIE, inaczej wszystko co wyczyściłam pod nieobecność Niedźwiedzia, zarasta natychmiast kolejnymi rzeczami.

 

Poniżej znajdziecie listę 13 rzeczy, które przestałam kupować w imię nie zagracania mieszkania oraz w imię kontroli nad budżetem domowym:

 

#1 Kawa z Kawiarni

Mieszkamy nad Cafe Nero, codziennie rano przed pracą w drodze do tramwaju czuję zapach świeżo parzonej kawy.
Kawy, która jest shotem espresso zalanym 300 ml mleka i kosztuje 15 pln.
Oczywiście są takie dni, kiedy pozwalam sobie na kawę, ale zdarza się to tylko wtedy kiedy się z kimś umawiam.

#2 Gazety

Nie mam czasu czytać książek (szejm) a co dopiero gazety. Zdarzyło mi się ostatnio kupić Be Active i Shape w podróży do Izraela.
Przeczytanie 1 gazety zajęło mi 20 min. Cała reszta to reklamy albo zdjęcia. Najczęściej kupuję gazety, po czym odkładam je na potem. 

#3 Pędzle do makijażu

kupiłam sobie kiedyś cały zestaw pędzli dobrej jakości. Niestety potem zaczęłam dokupować kolejnych.
to nie ma sensu, bo po pierwsze z całego zestawu użyję prawdopodobnie 2-3.
A po drugie, zaczęłam mieć tyle pędzli, że nie pamiętałam jakie mam i zaczęłam je dublować.

#4 Lakiery do paznokci w modnych odcieniach

Jak bardzo bym nie podziwiała ostatnich trendów w lakierach do paznokci, używam tylko 2 kolorów: cielisty (obecnie mówi się “nude”) albo,
praktycznie zawsze – czerwony we wszystkich odcieniach. Za każdym razem jak zdradzę czerwony z innym kolorem, wracam do czerwieni.

#5 Notesy

Są śliczne, są hipsterskie, bardzo fotogeniczne i mam ich tysiące 😀 Mam ochotę kupić kolejny śliczny notes będąc w TK maxx,
ale dorosłam już do tego, że do końca życia nie zużyję tych co mam. Czasy kiedy używałam notatnika aż tak intensywnie minęły bezpowrotnie.
Teraz ponieważ jestem control freak to używam notatników, głównie aby zapisać listy “to do” albo co kupić, co spakować.
Wiem, że mogłabym zrobić to za pomocą aplikacji np. Listonic (która jest cudowna, bo mogę podpiąć pod nią Niedźwiedzia i wie,
że należy kupić papier toaletowy, albo że już kupiłam wino i nie trzeba drugiego.). Ale jednak to nie to samo trochę. 

#6 Świeczki

kolejna rzecz, która jest tak ładna, że włącza mi się zbieracz. Ogarnęliśmy się jednak ostatnio i stwierdziliśmy,
że dopiero jak wypalimy te świeczki co mamy, kupimy następne. 

#7 Książki kucharskie

W idealnym świecie składniki takie jak orzeszki piniowe czy fioletowe kalafiory zawsze mam w lodówce i spędzam 3 godziny robiąc pesto z pokrzywy.
Ale nie żyję w idealnym świecie. Dlatego wszystkie książki kucharskie, których nie używam zostały sprzedane na OLX, lub zawiezione do biblioteki.
Przepisy, w większości są w internecie.  

#8 Krem do golenia

Po prostu używam odżywki do włosów, której i tak nie używam do włosów, bo inaczej mam strąki na głowie, ale jest tańsza niż krem do golenia.

#9 Odżywki do włosów

Jak wyżej. Od kiedy zdałam sobie sprawę, że tradycyjne odżywki naprawdę za każdym razem robią mi na głowie Zbigniewa Wodeckiego,
zużywam te odżywki, które mam w domu jako kremu do golenia. Nie trafiłam jeszcze na klasyczną odżywkę, która by mi służyła, n
iezależnie ile szans bym im dawała. Do włosów używam tylko i wyłącznie odżywek bez spłukiwania i olejuję włosy. 

#10 Balsam do ciała

Balsamu używam naprawdę sporadycznie, w zasadzie raz na tydzień ? dobra, kogo ja oszukuję, raz na miesiąc.
I o ile te piękne masełka do ciała z the body shop są super, prawdopodobnie się przeterminują zanim je zużyję. 

#11 Gadżety do kuchni

Od kiedy kupiłam Thermomix potrzebuję tylko 4 rzeczy w kuchni: Thermomix, tarka do warzyw, obieraczka i spiralizer.
I wystarczy, będzie tego. Cała reszta jest do kosza, ale dałam się wciągnąć kiedyś w ikea i wkręciłam sobie,
że potrzebuję rzeczy, których nawet nie umiem nazwać, np. taki sprzęt do wydłubywania środka z jabłka albo
inny obierak do skrobania skórki z cytrusów – shame on me.
Przez długi czas np. nie miałam w domu młotka, używałam po prostu tłuczka do mięsa.

#12 DVD z ćwiczeniami

Tak, oczywiście że miałam fazę na chodakowską. Zamówiłam też wszystkie płyty. Używałam ich dokładnie 5 razy. Za tą kasę mogłam mieć 2 porządne trening personalne, podczas których na pewno bym dostała wycisk. Tymczasem ćwiczenie w domu jest nie dla mnie. Może to się zmieni. Bardzo się zdziwiłabym, gdyby tak się stało. Ale wtedy będę katować te płyty, które mam, albo piratować z Youtube Mel B.

#13 CD z filmami lub muzyką

Wszystko mamy na moim opasłym dysku przenośnym, albo na spotify. Wyjątkiem jest płyta Coldplay Head Full of Dreams, którą katujemy w samochodzie od ich koncertu w Warszawie. I tak była kupiona na ciężkiej promocji, więc tak trochę tylko się liczy.

 

Oczywiście zdarza nam się kupić coś co jest bardzo bezużyteczne, tak nawet większość naszych zakupów taka jest.
Nie jesteśmy minimalistami, ale ostatnio, zwłaszcza po przeczytaniu książki “Kon Mari: Magia Sprzątania” coraz bardziej
zaczynamy czuć ochotę NIE-posiadania rzeczy.
Zobaczymy jak nam to wyjdzie. A niebawem wstawię recenzję książki 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *