Kuracja Aknenormin / Izotek – moje doświadczenia

Kuracja Aknenormin / Izotek – moje doświadczenia

Dlaczego się tak męczysz? Przecież nie jest tak źle z Twoją twarzą? Jeśli przekraczasz tą magiczną granicę 30 lat i już masz pierwsze zmarszczki a jeszcze masz pryszcze to coś jest nie tak, co nie?

 

Od kiedy skończyłam 14-15 lat miałam problem z pryszczami, ale nie tak, jak moi znajomi, którzy cierpieli na kratery ropne na policzkach (ewwww) tylko pojedyncze, małe ale bardzo upierdliwe zaskórniki na twarzy, plecach, na dekolcie. Oczywiście jestem typem nieco neurotycznym, więc nie było mowy o zostawieniu ich w spokoju i niedotykaniu twarzy. Jeśli ktoś mi powie, że istnieje dobry korektor, który zamaskuje takie wykwity albo porozdrapywane strupy, to kłamie. W efekcie, na większości zdjęć z przeszłości mam mniejsze lub większe wypryski najczęściej już porozdrapywane. I chociaż moja rodzina, każdą ingerencję w ciało traktuje jako wybryk i raczej mnie nie wspierała, byłam zdeterminowana, żeby coś z tym zrobić.

Może właśnie przez to, że miałam poważnego problemu, nieco bagatelizowałam całość bardzo długo. A jak zwierzałam się komuś, że cera stanowi dla mnie źródło upokorzeń, to mówił, nie jest tak źle. Nie ukrywam, że dobre nawyki pielęgnacyjne jak codzienne zmywanie makijażu płynem micelarnym, tonikiem, potem żelem do twarzy i cokolwiek została ponownie płynem i tonikiem, bardzo pomagają, ale u mnie nawet one nie załatwiały problemu. Dodatkowo miałam dość, kiedy w pracy na jakimś ważnym spotkaniu ktoś gapi się na moje wypryski. Za stara jestem na to 🙂

 

Jak przepisano mi Aknenormin?

Na lekarza, który przepisał mi Aknenormin wpadłam przez przypadek, najpierw jak zwykle pytałam osoby, które miały problemy ze skórą i przestały. Tak trafiłam do sławnej z telewizji kliniki Chlebus & Chlebus. Niestety mimo chwilowej poprawy po antybiotykach doustnych, pryszcze wróciły. Potem dotarłam do koleżanki z pracy, która polecała mi lekarza z Enel Med’u (nie miałam nigdy za dobrej opinii o lekarzach z takich placówek, ale jak widać, błąd) Pana Doktora Kwaśniewskiego.

Lekarz zrobił wywiad, obejrzał moje wykwity i zapytał czy planuję mieć dzieci. Pan doktor jest jedną z takich osób, może ze względu na swoją drugą specjalizację (wenerolog) nie miał oporów z przeprowadzeniem wywiadu dotyczącego intymnych szczegółów. Kiedy wróciłam do domu i powiedziałam mojemu chłopakowi o całej wizycie to zapytał, czy na pewno byłam u dermatologa a nie ginekologa 🙂 Niestety przy Aknenorminie trzeba przemyśleć plany na najbliższe miesiące, np. posiadanie dzieci. To jest tego rodzaju ingerencja jak aparat na zęby – utrudnia życie na kilka ładnych miesięcy, aby później można korzystać z efektów. Przed pierwszą receptą należy zrobić test ciążowy (polecam kupić na promocji w supherpharm większy zapas) oraz badania krwi.

W badaniach trzeba wyeliminować cukrzycę i problemy z wątrobą. To o tyle istotne, że lek to nic innego jak witamina A (w dużym uproszczeniu i w końskiej dawce), która w sposób znaczny obciąża pracę wątroby. Dopiero z wynikami przychodzi się do lekarza, który prosi o wypełnienie deklaracji, potwierdzając że jest się świadomym przeciwwskazań leku i efektów ubocznych, i że będzie się używało co najmniej 2 metod antykoncepcji na raz. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką procedurą, dlatego już wiedziałam, że będzie „grubo.” Całej kuracji towarzyszą wizyty lekarskie co 1-2 miesiące i adekwatnie, badania krwi (okropne).

Efekty uboczne

Nie zamierzam cytować całej ulotki leku, ponieważ jest ona dostępna w internecie i każdy może sobie poczytać. Opowiem natomiast o działaniu leku na żywym organizmie. Lekarz zwrócił mi uwagę, że odpadają w zasadzie wszystkie inwazyjne zabiegi na skórze. A, tak sobie gada – pomyślałam.

Skóra jak papier

Drugiego dnia brania leku wpadłam na genialny pomysł zrobienia sobie delikatnego peelingu enzymatycznego, bo przecież to nie zdziera skóry. Mało udany pomysł. Następnego dnia, skóra  zeszła mi płatami. Shit just got real. Każde zadrapanie oznacza przy tym leku strupa i gojenie się przez kilka dni. Nawet najmniejsze otarcie i nie tylko na twarzy. Skóra była tak wrażliwa, że po prysznicu nie mogłam wytrzeć twarzy ręcznikiem, a jedynie delikatnie ją wysuszyć przykładając na chwilę ręcznik do buzi (żadnego tarcia). Nigdy nie lubiłam się ze sobą cackać. Ale jak zaczęły mnie „zadrapywać” waciki podczas zmywania makijażu….

This skin is on fireeeeeee

Cudownie, więc mam podrażnioną piekącą skórę, co nałożyć? Tłusty krem.

Kolejny genialny pomysł. Okazało się, że większość kremów, które miałam są perfumowane. Szczypiące. Piekące. Podrażniające. Czułam się jak po ciężkim złuszczaniu kwasami, a wszystko co miałam w domu mnie podrażniało jeszcze bardziej. Okazało się, że wszystkie kremy do cery tłustej, które miałam były do wyrzucenia. Osoby z tłustą cerą zazwyczaj dbają o to, żeby wszystko wysuszyć i zmatowić i nieszczególnie patrzą czy coś je podrażnia. Twoja skóra już nie jest tłusta. Jest sucha. Jest tak sucha, że nakładasz olej, po 2-3 minutach jest sucha i nakładasz krem. I rano wstajesz wysuszona jak wiórek. Co to w ogóle znaczy podrażniona skóra? Po Aknenorminie nie pytasz. Po Aknenorminie rozumiesz. Rozumiesz reklamy kremów dla cery wrażliwej, odparzone pupy niemowlaków i nawet reklamy balsamów po goleniu i jak Panowie cierpią, bo się właśnie ogolili i ich szczypie paszcza. Empatia + 1000.

Jest dosłownie jeden krem do twarzy, który dawał radę – Hyseac z Uriage. Jest przeznaczony do cery tłustej podrażnionej podczas i po kuracji izotretoiną czyli Aknenorminem właśnie. Niestety nie jest bardzo wydajny przy takim intensywnym użytkowaniu, ale co z tego skoro pomaga. Kosztuje w zależności od miejsca zakupu jakieś 35-50 pln. Co uważam za spory wydatek raz na 2 tygodnie. Kładłam go rano pod makijaż (po olejku Nuxe) i wieczorem, też po olejku, grubą warstwą.

Ciało

O ile skóra twarzy jest po prostu sucha, skóra ciała jest wysuszona na wiór. Najgorzej jest w nocy, kiedy śpisz i nie czujesz, że się drapiesz, czasem do bardzo intensywnie Najbardziej odczuwałam to na kończynach w tym dłoniach i łydkach, ale stopniowo „suchoty” zaatakowały też plecy i brzuch. Nie znalazłam jeszcze balsamu, który by działał w 100% ale na pewno pomagają masła do ciała, bo mają nieco inną konsystencję niż płynne balsamy. I zostawiają grubszy film na skórze. Oczywiście tutaj też sprawdza się zasada, że im mniej perfumowane tym lepiej, ale masła z Bath and Body Works i The Body Shop (zwłaszcza Mango) się sprawdzały, a są zapachowe.

Bardzo pomagało mi używanie olejków do kąpieli/pod prysznic zwłaszcza ten: Eucerin pH5 olejek pod prysznic do skóry wrażliwej. Jest fantastyczny, ponieważ nie tylko pokrywa przyjemną, ale nie bardzo tłustą warstwą skórę (nie trzeba już używać balsamu), ale też w przeciwieństwie do tych z Nivea, nie pozostawia z kabinie prysznicowej filmu, który zwiększa ryzyko wybicia sobie zębów. Olejek krótko mówiąc „wali tranem.” Kosztuje ok 25 pln i jest warty każdej złotówki.Używałam też olejku z La Roche Posay, który niestety nie przyniósł mi ulgi.

 

Golenie, depilacja 

Kurację najlepiej przeprowadzać zimą i jak się jest singlem 🙂 Powód jest dość prosty – depilacja jest mocno utrudniona. Kuracja wysusza skórę ciała do tego stopnia, że w moim przypadku golenie jakiejkolwiek części ciała jest koszmarem, bo wraz z golarką oprócz włosów schodzi również naskórek. Mój chłopak jest o tyle wspaniałomyślny, że nie przeszkadzało mu spanie w jednym łóżku z jaskiniowcem 😉 Aknenormin uniemożliwia depilacje laserową i uwaga – wosk, który grozi zerwaniem naskórka. Tak, próbowałam, mimo że ostrzegali. Jedyne co działa bez zarzutu to kremy do depilacji, ale te z kolei śmierdzą spalonymi włosami – mamy XXI wiek, czy nie da się tego jakoś perfumować?

 

Usta, nos, oczy

 

Usta – są suche, po 2 tygodniach są tak suche, że nic nie pomaga. Lekarz polecił mi bepanten, który pomagał na usta, ale uwierzcie mi, nie jestem bardzo systematyczną osobą i jeśli zapomniałam posmarować ust przez godzinę w pracy, usta bepantenem musiałam smarować grubą warstwą wraz ze skórą naokoło. Pomaga wazelina (ale wazelina nie nawilża tylko trzyma wilgoć wewnątrz skóry), mi bardzo pomagały Tysane (gorąco polecam) oraz EOS’y, czyli malutkie kuleczki z balsamem do ust, które w ponad 90% są zrobione z naturalnych substancji i składników. Pomaga każdy balsam do ust, oprócz carmexu, który w składzie ma olejek kamforowy, który wysusza (i daje uczucie delikatnego szczypania). Trzeba się przygotować na to, że schodzi tak mniej więcej 1 sztyft pomadki ochronnej na tydzień. Trochę jak z zapalniczkami u palacza, sztyfty ochronne są niebawem w każdej kieszeni kurtki i każdej torebce. Można zapomnieć o szminkach kolorowych na cały okres kuracji, bo usta są w takim stanie, że szminka osadza się na skórkach i wygląda koszmarnie.

 

Nos – też jest suchy, często robią się bolesne strupy na śluzówce. 

Do dostania w aptece jest olej sezamowy do nosa. Trzeba tylko powiedzieć, że to nie do wysuszonego nosa od kataru, bo leki na katar pogorszą jeszcze sprawę. Bardzo dobra jest też Rinopanteina.

 

Oczy – to chyba najbardziej przerażające z efektów ubocznych. Kurza ślepota brzmi jak coś z czasów prehistorycznych, gdzie lekiem na wszystko był rum lub zioła a marynarze chorowali na szkorbut (piękna nazwa). Kurza ślepota to nic innego jak słabe widzenie nocne. Moja przydatność jako kierowcy tym samym została zredukowana do zera. Do tej pory było mi pozwolone wsiąść za kierownicę przy powrocie z imprezy, a więc w środku nocy przy pustych ulicach. Po leku widzę gorzej, zwłaszcza, ale nie tylko w nocy. Lekarz zalecił mi krople do oczu z kwasem hialuronowym.

Niestety wzrok do tej pory nie wrócił do siebie i na tym biznesie jestem stratna pół dioptrii.

 

Włosy

To nie do końca zły efekt uboczny, ale włosy można myć tak z raz w tygodniu. Wiem, że to nie brzmi dobrze, ale włosy powinno się myć wtedy kiedy trzeba, a nie wtedy kiedy wypadło akurat mycie. Włosy mają naturalne substancje natłuszczające i utrzymujące odpowiednie warunki przy cebulkach. Mycie włosów, zwłaszcza takie jak na reklamach z masowaniem skóry głowy nie jest dla naszych włosów zdrowe. Tak czy siak włosy, wcześniej myte co 2 dzień, teraz wytrzymują tydzień. Niestety po kuracji wracają do stanu z czasu przed, efekt nie utrzymuje się. Ponieważ włosy mają mniej natłuszczenia, warto końcóweczki przeciągnąć olejkami (ja mam olejek z Nuxe lub też Diamond Oil z Red Ken). Wiem, że niektórym wypadały włosy na Izoteku. Ja nie mam w ogóle takich doświadczeń.

 

Inne efekty uboczne

Niestety jest to lek bardzo inwazyjny, przez pewien czas nawet rozpatrywano wycofanie go z USA, ze względu na liczbę samobójstw wśród nastolatków. I szczerze mówiąc po 5 miesiącach brania Aknenorminu raz jeszcze usiadłam do przeczytania całej ulotki (a jest tego dużo) wraz efektami ubocznymi. Większość efektów ubocznych, które przypisywałam zimie można jednak przypisać lekowi. Suchość skóry (do tej stopnia, że wyskakiwały mi czerwone plamy) to jedno, ale nie gojące się wiecznie popękane usta, bardzo  kiepski nastrój i bolące stawy i mięśnie to co innego. Myślałam początkowo, że to kwestia przesilenia, czy braku słońca, jednak witamina D nie rozwiązała sprawy, ponieważ lek po prostu powoduje stany depresyjne. U kilku znanych mi osób, głównie mężczyzn, wystąpił też znaczny wzrost poziomu agresji i musieli odstawić lek. Nie wyobrażam sobie przepisywania leku nastolatkom, których hormony i tak już miotają nimi na wszystkie strony. Takie rozedrganie w połączeniu z lekiem może skutkować faktycznymi problemami.

Aknenormin przede wszystkim obciąża bardzo wątrobę, więc żadne spożywanie alkoholu nie wchodzi w rachubę. Początkowo myślałam, że to brednie, ale kiedy po 2 kieliszkach wina czułam się jak po 2 butelkach, musiałam zrezygnować z alkoholu całkowicie.

Niektórzy mówią, iż przez lek zaczęły wypadać im włosy a paznokcie stały się bardzo łamliwe. Problemów z włosami raczej nie miałam jakichś koszmarnych, a paznokcie znowu – przypisywałam zimie, nie lekowi.

 

 

 Podsumowanie 

Te koszmarne efekty uboczne jakie ja przeżywałam mimo wszystko są warte efektu, świeżej buzi pozbawionej pryszczy. Co prawda po pierwszych 2 tygodniach stosowania nastąpił wysyp, o którym mi mówił lekarz. Najbardziej obrzydliwym elementem tego całego procesu było chyba właśnie to oczyszczanie się cery. Wszystkie zaskórniki jakie miałam na brodzie czy na nosie po prostu się obkurczyły, wyschły i wyszły przy lekkim potarciu lub naciśnięciu a pory, które do tej pory były ciemne i powiększone po prostu się zmniejszyły.

 

Jeśli ktoś zapyta mnie, czy warto, to odpowiem tak. Jak w przypadku aparatu ortodontycznego. Ale czy zrobiłabym to jeszcze raz? Jak w przypadku aparatu powiedziałabym, że może niekoniecznie.

 

Update po roku:

Niestety efekt nie utrzymał się dużo dłużej. Po roku zobaczyłam niewielkie nawroty zaskórników na buzi. Nie zobaczyłam ich natomiast na plecach i dużo mniej na dekolcie. Chciałabym, żeby efekt był bardziej spektakularny, biorąc pod uwagę koszmar 9 miesięcy brania leku i depresji, którą potem leczyłam kolejne 9 miesięcy. Powiedzmy, że efekt jest zadowalający. Ale czy powtórzyłabym kurację? Zdecydowanie nie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *