Jak mieć dziecko i nie zbankrutować?

Jak mieć dziecko i nie zbankrutować?

Nawet przy 2 dochodach posiadanie dziecka to konkretny wydatek. Nie, żebym wypominała Fistaszkowi, że nas trzepnęła po kieszeni, ale powiedzmy, że era markowych torebek i 3 par szpilek miesięcznie raczej się skończyła. Oczywiście przy odpowiednim planowaniu można sobie trochę ulżyć finansowo i dzisiaj opowiem Wam, jak to nam się udało. Ta część będzie dotyczyła kwestii związanych z dziećmi:

 

  1. Nie kupuj

rzeczy takie jak:

  • body do 3 miesięcy
  • kocyki
  • zabawki

i tak dostaniesz od znajomych i rodziny w prezencie. Nie ma sensu ich kupować. Lepiej pieniądze przeznaczyć na rzeczy takie jak termometr do wanny, który jest za mało sexy, żeby być prezentem a bardzo Wam się przyda.

Łóżeczko zwykle jest używane przez rodziców dopiero ok. 2 miesiąca lub później, wcześniej większość znanych mi matek z wygody śpi z dzieciakami w łóżku lub w dostawce. To jak szybko będzie Ci potrzebne łóżeczko oczywiście zależy od tego jak długo chcecie spać z maluszkiem i czy w ogóle albo używać dostawki.

2. Kupuj używane jeśli to możliwe

Rzeczy, które spokojnie możesz kupić używane:

  • wózek (3 w 1) lub spacerówka – bardzo polecam
  • podgrzewacz do butelek
  • sterylizator do butelek
  • ewentualnie ubranka (chociaż to tylko dla wyjątkowo upartych, ja nadal twierdzę, że nie ma sensu kupować ciuchów na start)
  • leżaczek / huśtawkę
  • rożek (o ile się na niego zdecydujesz), ja uważam że to bez sensu zakup
  • kosz mojżesza lub dostawka – jak wyżej
  • karuzelka do łóżeczka
  • torba do wózka
  • kocyki
  • Chusta i nosidło

Rzeczy, których nie polecam kupować używanych:

  • laktatory (zdecydowanie rzecz do użytku osobistego)
  • łóżeczko (dzieciaki lubią gryźć barierki), a zwłaszcza materac do łóżeczka
  • przewijaki (ze względu na niską cenę można pozwolić sobie na nowy)
  • nocniki (chyba nie muszę tłumaczyć)
  • pieluchy wielorazowego użytku
  • butelki, smoczki
  • przytulanki

3. Podziel sobie zakupy na 3-4 miesiące

i obserwuj promocje. Jeśli kupujesz pieluchy wtedy, kiedy są przecenione, a nie kiedy ich potrzebujesz, możesz zaoszczędzić nawet 10 pln na paczce. Jeśli tak jak ja nie wiesz, czy Twoje dziecko wejdzie w rozmiar 1 jak się urodzi, to zrób zapas od razu dwójek. Na pewno przydadzą Ci się też chusteczki nawilżone, więc spokojnie możesz zrobić ich zapas. Ostrożnie natomiast z rzeczami, które przydadzą Ci się wyłącznie w połogu, czyli majtki z siatki czy podpaski poporodowe, lub mogą Ci się nie przydać tak jak mleko modyfikowane pierwsze.

Jeśli zapytacie mnie jakie pieluchy kupować, to powiem bez wahania, że Pampers Premium Care to pieluchy, które praktycznie każdy rodzic bierze na start. Dopiero potem patrzą na to, czy dzidziuś toleruje alternatywy. Dlatego w razie wątpliwości, które pieluchy kupić na zapas na samym początku, to polecam Premium Care. Cenę przeliczajcie zawsze na sztuki, bo opakowania zawierają ich różne ilości w zależności od rozmiaru. Bez promocji cena to ok. 1 pln za pieluchę, przy promocji rozmiar 3 kupujemy po 0,58 pln.

Chusteczki do wycierania pupy polecam kupować wcale nie pampersa, chociaż na początku zrobiliśmy ich koszmarnie duży zapas, tylko Lupilu sensitive z Lidla, które mają bardzo dobry skład i są dużo tańsze, opcjonalnie Rossmanowe chusteczki babydream też w wersji sensitive. Lupilu są mocno nasączone, co dla mnie jest istotne, żeby nie trzeć pupy dziecku.

Jestem na etapie testowania chusteczek i pieluch z Biedronki, a wkrótce także pieluch z Rossmana, także stej tjund.

Jeśli chodzi o pozostałe rzeczy, czy to nowe czy używane, zapas 2-3 miesięcy daje Ci szansę złapania czegoś na promocji albo znalezienia na allegro/olx w dobrej cenie. Moi znajomi kupili o połowę tańszy od nas wózek, tylko dlatego, że nas naglił czas a ich nie.

4. Nie kupuj w ciemno

sprawdzaj recenzje w internecie nawet przed małymi zakupami. Zaoszczędzisz, bo nie kupisz bubli, które potem wyrzucisz. Polecam Bloga “Sroka O”, która sprawdza składy kosmetyków.
Podobnie jak zagaisz mamy na ulicy to na pewno powiedzą Ci czy zadowolone są z wózka czy z różnych gadżetów. Na początku czułam się dziwnie zagadując do obcych kobiet ale potem sobie pomyślałam, że te babki najpewniej do 17:00 zamienią zdanie z kimś dorosłym tylko w sklepie, więc jak podejdę to najpewniej zrobię im dzień 😉 Wiele recenzji w internecie to sponsorowane posty, a taka matka na spacerze to już raczej nie.

5. Wypożyczaj zanim kupisz

Dzieciaki są kapryśne. Nie przepadają za wszystkim, co im rodzice kupują. Można wynająć chustę czy nosidło czy nawet leżaczek Babybjorn, o którym pieją wszystkie instamatki, żeby sprawdzić, czy jest sens kupować coś co kosztuje 500 pln i jest kontrowersyjne jak oliwki na pizzy 🙂 Poza tym fajnie jest sprawdzić, czy Wam samym takie rzeczy odpowiadają. Mówię tu o chustach, które nie każdemu podchodzą. Może się też zdarzyć, że potrzebujecie coś tylko na wyjazd, tu też wypożyczanie bardziej się opłaci.

6. Nie potrzebujesz tego wszystkiego

Oczywiście, fajnie jest mieć wszystkie możliwe akcesoria dla dzieci. Wanienka z wkładką, termometr do wanny, nakładka na kran, ręcznik z kapturkiem itd. Ostatnio byłam na trochę u rodziców i kupiłyśmy z mamą zwykłą wielką plastikową michę i okazało się, że dziecko tak samo kąpie się w tej misce jak w naszej designerskiej wanience z wkładką antypoślizgową z ergonomicznym wyprofilowanym dnem.

Okazuje się też, że można temperaturę sprawdzić łokciem albo termometrem bezdotykowym takim jak do gorączki. Tak samo uważam, że zupełnie niepotrzebne było kupowanie rożka dziecięcego, który z powodzeniem zastąpi zwykły kocyk dziecięcy. My nasz rożek dostaliśmy i leży teraz nieużywany.

7. Szaleństwo kosmetyków

Tak naprawdę kosmetyków dziecko praktycznie nie potrzebuje.  Potrzebujemy ich my, matki, które myślimy, że jak nie kupimy dzieciom topowych kremów do pupy za miliony monet to będziemy złymi rodzicami. Na początku też oszalałam z kremami do Fistaszkowej pupy. Bepanthen, ekologiczne kremy MomME za 30 pln za małą tubkę itd. No i moi drodzy chała. Okazało się, że w szpitalu, w którym rodziłam do dyspozycji mieliśmy podstawowe kosmetyki dla dzieci (Nivea Baby, ale położne polecały nam Białego Jelenia) i krem do pupy Alantan. Krem kosztuje bodajże 6 pln w aptece.
Jak tylko skończyłam Bepanthen i te organiczne kremy warte tyle co małe auto, przeszłam na Alantan i – w skrajnych przypadkach – Sudokrem. A potem się gdzieś doczytałam, że wcale nie trzeba tej pupy smarować przy każdej zmianie pieluchy a tylko wtedy kiedy kroi się odparzenie (Szok i niedowierzanie, to jakby mi ktoś powiedział, że wcale nie muszę robić zdjęć z lotniska i wrzucać na instagram za każdym razem jak latam). Jedno opakowanie Alantanu starczy nam teraz na kilka ładnych tygodni lub nawet kilka miesięcy.

Polecam kupić Alantan, lanolinę (dla mamy na  i ewentualnie dla dziecka) i może jakiś emolient do kąpieli. Chociaż szczerze mówiąc dermatolog powiedział, że najlepiej dziecko myć wodą i jak mówiłam Białym Jeleniem. I tyle. dziecko bez jakichś konkretnych powodów nie potrzebuje balsamu, oliwki, kremu z filtrem.

Macie może jakieś swoje rady, jak nie zwariować finansowo przy dzieciakach?



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *